sobota, 27 września 2014

w 5 minut


Gryzłam kamienie, gryzłam żwir, gryzłam piach. Chrzęściło, szeleściło, chrupało, potem skwierczało. Złościłam się, płakałam, głodowała, głodowałam, głodowałam. Nie ma miłości. Wsadziłam rękę w czarne błyszczące niebo jak budyń. Otulona. Zasnęłam, spałam spokojnie, długo, nie cierpiałam, nie wspominałam, nie śniłam.  Nikt nie słyszał. Nikt nie odpowiadał. Snami wymiotowałam. Snami wołałam. Jest zamknięta w wizji swojej własnej projekcji. Oczy błyszczą, skóra płonie. Kropelki potu lśnią w słońcu i spalają na wietrze. PIEKIELNIE GORĄCO. Być dobrym, być dobrym. Cichym i spokojnym. Otwierać oczy z oddechem. Brać oddech. Brać oddechem życie. Pamiętać wszystko.


z cyklu dowody na istnienie boga


W procesie ewolucji wytworzyliśmy świadomość, która oddaje cześć i wielbi samą siebie.



niedziela, 21 września 2014

w 5 minut


smaki zapachy świata przenikają się w powietrzu pomiędzy przestrzenią ruchu wyobrażonego nieświadomego wewnętrznego przepływu krwi o smaku malinowym truskawkowym czekoladowym fantazyjnych zestawach myśli, znaków uczuć wyobrażenia wyobcowanego zanegowanego przez optymalne warunki ruchu,bezruchu,poruszenie atomowe molekularne zwiewne powiewne, wywiewne, morze...może niebieskie może czerwone może pomarańczowe buty sobie kupię, a może be z butów? bez butów po trawie pochodzę, deszczu się napiję,, liścia zjem, zielono-fiołkową kupę potem zrobię. Ah...na białym stole, w białym oknie, w białej sukience wezmę ślub ze sobą, ze mną, po mnie, i po wszystkim. ie nie ma.Znaczenie jest iluzją, cisza jest ciszą i nic poza tym. Wszystkie prawdy są objawione, wszystkie słowa wypowiedziane. Czas umierać, czas umierać.


sobota, 6 września 2014

lustra


Przez całe życie podążałem za fascynującymi mnie ludźmi, bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, szałem pożądania, pragnący wszystkiego na raz, ci co nigdy nie ziewają, nie plotą głupstw, ale płoną płoną płoną. 


J. Kerouack , "W drodze"




okazuje się, że to za dużo

Logos /znaczy rozum wszechświata/znaczy połączenie/

Jak poznałam K. powiedział mi, że wierzy w  c h a o s.
Trochę się przeraziłam, bo ja wierzę w  p u n k t.
Rozmawialiśmy o wszechświecie.

Potem okazało się, że on jest introwertyczny, a ja ekstrawertyczna,
on obserwuje, ja osądzam,
on czeka, ja ruszam na przód,
on doświadcza, ja wyczuwam.



piątek, 5 września 2014

postmodernizm


W 1989 roku powiedziałam w wywiadzie, że w sztuce XXI wieku zatrą się granice między artystą i publicznością; że wszystko skupi się na wymianie energii i doświadczeń. W pewien sposób moja wizja już się spełnia. Samo patrzenie na coś nie jest równoznaczne z doświadczaniem tego. Dopiero zaangażowane przeżywanie jest równe doświadczeniu. Nasza kultura jest oparta na poczuciu winy i przez to obecna jest w nas ciągła potrzeba działania. Chcę dać ludziom przyzwolenie na to, by przez chwilę nie robili nic, by mogli zamknąć oczy i się skupić. Na tej wystawie widz nie znajdzie nic poza tym, co już ma w sobie, ma po prostu się zatrzymać i pomyśleć. 

M.Abramowić
TAK, JUŻ WROCIŁAM


Nigdy nie nauczę się pakować walizki
bo niby jak miałabym zapakować
swój dom?

I lubię tę nieumiejętność
I tę walizkę
Stojącą jeszcze zawsze kilka dni
pod szafą, jakby czekała, że
a nóż widelec
pojawi się okazja

Wyjeżdżać jednak nie potrafię
(to znaczy wracać skądś - wyjeżdżać skądś, które nie jest innym miejscem niż dom
lub skądś gdzie byłam dłużej
lub skądś do tam, którego nie znam)

Najchętniej rozciągnęłabym tę chwilę 
do granic możliwości
jak pajęczynę, która oplatałaby mną
opuszczane miejsce
jeszcze długo po moim wyjeździe

Za to jak już wyjadę(!)
to już po chwili niepewności
jak już jestem na odległość od domu,
że nawet po zapomniane rękawiczki zimą bym się nie wróciła,
bo daleko choć wciąż blisko.
To budzi się solarus plexus
prekambryjski ptak podniebny
rozwija swe skrzydła do lotu
i uwięziony w ósemce nieskończoności
nie wiadomo 
czy wyjeżdża czy wyjeżdża



tak, już wróciłam

BEFORE  I  DIE



What  we live ::: : :  ::     ::::  : : : inflames an inside fire of my deep feminity.
In a place which I want reach to dicover my own moment of birth. My beginning.
The place where screams and moans mix with whispers and silence.
Where you hear a gentle sound of the  c o n s t a n t    m  o v e m e  n t . The very first word, which was never a word.
Where you do not have to think about a presence, because   I T   I S   p r e s e n c e.

It impels the inside instinct of my destiny.
To survive,
But, I go to death. I know.

BEFORE I DIEI want to die(ing) a lot.


I want to know my end, the same, I want to know my beginning.
To live knowingly. To cross over.



PRZED ŚMIERCIĄ

To czym żyjemy::: :: : ::: ::   ::  ::::: : rozpala wewnętrzny ogień mojej kobiecości.
Głęboko, w miejscu do którego chciałabym dotrzeć, żeby odnaleźć mój początek, moje narodziny.
Miejsce, w którym krzyki i jęki mieszają się z szeptami i ciszą.
Gdzie można usłyszeć ledwo dosłyszalny dźwięk  w i e c z n e g o  r u c h u. Pierwsze słowo, które nigdy nie było słowem.
Gdzie nie trzeba myśleć o obecności, ponieważ każda chwila JEST OBECNOŚCIĄ.

To pobudza mój wewnętrzny instynkt, rosło w siłę moje przeznaczenie.
Żeby przetrwać.
Ale wiedziałam, że idę na śmierć.

Przed śmiercią, chciałabym umierać jeszcze wiele razy.

Zrozumiałam, że chcę poznać mój koniec, tak samo, jak chcę poznać mój początek.


Żeby przeżyć. Ze świadomością



AVANZ DE MORIR

Lo que vivimos : : : ::  :    : :: :: : ::  enciende el fuego interior de mi feminidad más profunda.
El lugar al que quiero llegar a descubrir el momento exacto de mi nacimiento.
Mi principio.
El lugar donde gritos y gemidos se mezclan con susurros y silencio.
Donde se oye el sonido suave del movimiento constante. La primera palabra, que nunca fue palabra.
Donde no se piensa en presencia, porque está presente.

Impulsa el instinto interior de mi destino.

Para sobrevivir,
Pero, voy a la muerte. Lo sé.

Antes de morir, quiero morir mucho.



Quiero saber de mi fin, en la misma manera, igual, quiero saber de mi principio.

Para vivir  sabiendo. Para cruzar.