Gryzłam kamienie, gryzłam żwir, gryzłam piach. Chrzęściło, szeleściło, chrupało, potem skwierczało. Złościłam się, płakałam, głodowała, głodowałam, głodowałam. Nie ma miłości. Wsadziłam rękę w czarne błyszczące niebo jak budyń. Otulona. Zasnęłam, spałam spokojnie, długo, nie cierpiałam, nie wspominałam, nie śniłam. Nikt nie słyszał. Nikt nie odpowiadał. Snami wymiotowałam. Snami wołałam. Jest zamknięta w wizji swojej własnej projekcji. Oczy błyszczą, skóra płonie. Kropelki potu lśnią w słońcu i spalają na wietrze. PIEKIELNIE GORĄCO. Być dobrym, być dobrym. Cichym i spokojnym. Otwierać oczy z oddechem. Brać oddech. Brać oddechem życie. Pamiętać wszystko.
sobota, 27 września 2014
w 5 minut
Gryzłam kamienie, gryzłam żwir, gryzłam piach. Chrzęściło, szeleściło, chrupało, potem skwierczało. Złościłam się, płakałam, głodowała, głodowałam, głodowałam. Nie ma miłości. Wsadziłam rękę w czarne błyszczące niebo jak budyń. Otulona. Zasnęłam, spałam spokojnie, długo, nie cierpiałam, nie wspominałam, nie śniłam. Nikt nie słyszał. Nikt nie odpowiadał. Snami wymiotowałam. Snami wołałam. Jest zamknięta w wizji swojej własnej projekcji. Oczy błyszczą, skóra płonie. Kropelki potu lśnią w słońcu i spalają na wietrze. PIEKIELNIE GORĄCO. Być dobrym, być dobrym. Cichym i spokojnym. Otwierać oczy z oddechem. Brać oddech. Brać oddechem życie. Pamiętać wszystko.
z cyklu dowody na istnienie boga
W procesie ewolucji wytworzyliśmy świadomość, która oddaje cześć i wielbi samą siebie.
niedziela, 21 września 2014
w 5 minut
smaki zapachy świata przenikają się w powietrzu pomiędzy przestrzenią ruchu wyobrażonego nieświadomego wewnętrznego przepływu krwi o smaku malinowym truskawkowym czekoladowym fantazyjnych zestawach myśli, znaków uczuć wyobrażenia wyobcowanego zanegowanego przez optymalne warunki ruchu,bezruchu,poruszenie atomowe molekularne zwiewne powiewne, wywiewne, morze...może niebieskie może czerwone może pomarańczowe buty sobie kupię, a może be z butów? bez butów po trawie pochodzę, deszczu się napiję,, liścia zjem, zielono-fiołkową kupę potem zrobię. Ah...na białym stole, w białym oknie, w białej sukience wezmę ślub ze sobą, ze mną, po mnie, i po wszystkim. ie nie ma.Znaczenie jest iluzją, cisza jest ciszą i nic poza tym. Wszystkie prawdy są objawione, wszystkie słowa wypowiedziane. Czas umierać, czas umierać.
sobota, 6 września 2014
lustra
Przez
całe życie podążałem za fascynującymi mnie ludźmi, bo dla mnie
prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem
rozmowy, szałem pożądania, pragnący wszystkiego na raz, ci co
nigdy nie ziewają, nie plotą głupstw, ale płoną płoną płoną.
J.
Kerouack , "W drodze"
okazuje się, że to za dużo
Logos /znaczy rozum wszechświata/znaczy połączenie/
Jak poznałam K. powiedział mi, że wierzy w c h a o s.
Trochę się przeraziłam, bo ja wierzę w p u n k t.
Rozmawialiśmy o wszechświecie.
Potem okazało się, że on jest introwertyczny, a ja ekstrawertyczna,
on obserwuje, ja osądzam,
on czeka, ja ruszam na przód,
on doświadcza, ja wyczuwam.
Trochę się przeraziłam, bo ja wierzę w p u n k t.
Rozmawialiśmy o wszechświecie.
Potem okazało się, że on jest introwertyczny, a ja ekstrawertyczna,
on obserwuje, ja osądzam,
on czeka, ja ruszam na przód,
on doświadcza, ja wyczuwam.
piątek, 5 września 2014
postmodernizm
W 1989 roku powiedziałam w wywiadzie, że w sztuce XXI wieku zatrą się granice między artystą i publicznością; że wszystko skupi się na wymianie energii i doświadczeń. W pewien sposób moja wizja już się spełnia. Samo patrzenie na coś nie jest równoznaczne z doświadczaniem tego. Dopiero zaangażowane przeżywanie jest równe doświadczeniu. Nasza kultura jest oparta na poczuciu winy i przez to obecna jest w nas ciągła potrzeba działania. Chcę dać ludziom przyzwolenie na to, by przez chwilę nie robili nic, by mogli zamknąć oczy i się skupić. Na tej wystawie widz nie znajdzie nic poza tym, co już ma w sobie, ma po prostu się zatrzymać i pomyśleć.
M.Abramowić
TAK,
JUŻ WROCIŁAM
Nigdy nie nauczę się pakować walizki
bo
niby jak miałabym zapakować
swój
dom?
I
lubię tę nieumiejętność
I
tę walizkę
Stojącą
jeszcze zawsze kilka dni
pod
szafą, jakby czekała, że
a
nóż widelec
pojawi
się okazja
Wyjeżdżać
jednak nie potrafię
(to
znaczy wracać skądś - wyjeżdżać skądś, które nie jest innym
miejscem niż dom
lub
skądś gdzie byłam dłużej
lub
skądś do tam, którego
nie znam)
Najchętniej rozciągnęłabym tę
chwilę
do
granic możliwości
jak pajęczynę,
która oplatałaby mną
opuszczane
miejsce
jeszcze
długo po moim wyjeździe
Za
to jak już wyjadę(!)
to
już po chwili niepewności
jak
już jestem na odległość od domu,
że
nawet po zapomniane rękawiczki zimą bym się nie wróciła,
bo
daleko choć wciąż blisko.
To
budzi się solarus plexus
prekambryjski
ptak podniebny
rozwija
swe skrzydła do lotu
i
uwięziony w ósemce nieskończoności
nie
wiadomo
czy
wyjeżdża czy wyjeżdża
tak,
już wróciłam
BEFORE I DIE
What we live ::: : : :: :::: : : : inflames an inside fire of my deep feminity.
In
a place which I want
reach to dicover my own moment of birth. My beginning.
The
place where screams and moans mix with whispers and silence.
Where
you hear a gentle sound of the c o n s t a n t m
o v e m e n t . The very first word, which was never
a word.
Where
you do not have to think about a presence, because I T
I S
p r e s e n c e.
It
impels the inside instinct of my destiny.
To
survive,
But, I go
to death. I know.
BEFORE I DIE, I want
to die(ing)
a lot.
I want
to know my end, the same, I want
to know my beginning.
To
live knowingly. To cross over.
PRZED ŚMIERCIĄ
PRZED ŚMIERCIĄ
To
czym żyjemy::: :: : ::: :: :: ::::: : rozpala wewnętrzny ogień mojej kobiecości.
Głęboko,
w miejscu do którego chciałabym dotrzeć, żeby odnaleźć mój
początek, moje narodziny.
Miejsce,
w którym krzyki i jęki mieszają się z szeptami i ciszą.
Gdzie
można usłyszeć ledwo dosłyszalny dźwięk w i e c z n e g o r u c h u. Pierwsze
słowo, które nigdy nie było słowem.
Gdzie
nie trzeba myśleć o obecności, ponieważ każda chwila JEST
OBECNOŚCIĄ.
To
pobudza mój wewnętrzny instynkt, rosło w siłę moje
przeznaczenie.
Żeby
przetrwać.
Ale
wiedziałam, że idę na śmierć.
Przed śmiercią, chciałabym umierać jeszcze wiele razy.
Zrozumiałam,
że chcę poznać mój koniec, tak samo, jak chcę poznać mój
początek.
Żeby
przeżyć. Ze świadomością
AVANZ
DE MORIR
El lugar al que quiero llegar a descubrir el momento exacto de mi nacimiento.
Mi principio.
El lugar donde gritos y gemidos se mezclan con susurros y silencio.
Donde se oye el sonido suave del movimiento constante. La primera palabra, que nunca fue palabra.
Donde no se piensa en presencia, porque está presente.
Impulsa el instinto interior de mi destino.
Para sobrevivir,
Pero, voy a la muerte. Lo sé.
Antes de morir, quiero morir mucho.
Quiero saber de mi fin, en la misma manera, igual, quiero saber de mi principio.
Para vivir sabiendo. Para cruzar.
Subskrybuj:
Posty (Atom)