piątek, 5 września 2014

TAK, JUŻ WROCIŁAM


Nigdy nie nauczę się pakować walizki
bo niby jak miałabym zapakować
swój dom?

I lubię tę nieumiejętność
I tę walizkę
Stojącą jeszcze zawsze kilka dni
pod szafą, jakby czekała, że
a nóż widelec
pojawi się okazja

Wyjeżdżać jednak nie potrafię
(to znaczy wracać skądś - wyjeżdżać skądś, które nie jest innym miejscem niż dom
lub skądś gdzie byłam dłużej
lub skądś do tam, którego nie znam)

Najchętniej rozciągnęłabym tę chwilę 
do granic możliwości
jak pajęczynę, która oplatałaby mną
opuszczane miejsce
jeszcze długo po moim wyjeździe

Za to jak już wyjadę(!)
to już po chwili niepewności
jak już jestem na odległość od domu,
że nawet po zapomniane rękawiczki zimą bym się nie wróciła,
bo daleko choć wciąż blisko.
To budzi się solarus plexus
prekambryjski ptak podniebny
rozwija swe skrzydła do lotu
i uwięziony w ósemce nieskończoności
nie wiadomo 
czy wyjeżdża czy wyjeżdża



tak, już wróciłam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz