TAK,
JUŻ WROCIŁAM
Nigdy nie nauczę się pakować walizki
bo
niby jak miałabym zapakować
swój
dom?
I
lubię tę nieumiejętność
I
tę walizkę
Stojącą
jeszcze zawsze kilka dni
pod
szafą, jakby czekała, że
a
nóż widelec
pojawi
się okazja
Wyjeżdżać
jednak nie potrafię
(to
znaczy wracać skądś - wyjeżdżać skądś, które nie jest innym
miejscem niż dom
lub
skądś gdzie byłam dłużej
lub
skądś do tam, którego
nie znam)
Najchętniej rozciągnęłabym tę
chwilę
do
granic możliwości
jak pajęczynę,
która oplatałaby mną
opuszczane
miejsce
jeszcze
długo po moim wyjeździe
Za
to jak już wyjadę(!)
to
już po chwili niepewności
jak
już jestem na odległość od domu,
że
nawet po zapomniane rękawiczki zimą bym się nie wróciła,
bo
daleko choć wciąż blisko.
To
budzi się solarus plexus
prekambryjski
ptak podniebny
rozwija
swe skrzydła do lotu
i
uwięziony w ósemce nieskończoności
nie
wiadomo
czy
wyjeżdża czy wyjeżdża
tak,
już wróciłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz