Gryzłam kamienie, gryzłam żwir, gryzłam piach. Chrzęściło, szeleściło, chrupało, potem skwierczało. Złościłam się, płakałam, głodowała, głodowałam, głodowałam. Nie ma miłości. Wsadziłam rękę w czarne błyszczące niebo jak budyń. Otulona. Zasnęłam, spałam spokojnie, długo, nie cierpiałam, nie wspominałam, nie śniłam. Nikt nie słyszał. Nikt nie odpowiadał. Snami wymiotowałam. Snami wołałam. Jest zamknięta w wizji swojej własnej projekcji. Oczy błyszczą, skóra płonie. Kropelki potu lśnią w słońcu i spalają na wietrze. PIEKIELNIE GORĄCO. Być dobrym, być dobrym. Cichym i spokojnym. Otwierać oczy z oddechem. Brać oddech. Brać oddechem życie. Pamiętać wszystko.
sobota, 27 września 2014
w 5 minut
Gryzłam kamienie, gryzłam żwir, gryzłam piach. Chrzęściło, szeleściło, chrupało, potem skwierczało. Złościłam się, płakałam, głodowała, głodowałam, głodowałam. Nie ma miłości. Wsadziłam rękę w czarne błyszczące niebo jak budyń. Otulona. Zasnęłam, spałam spokojnie, długo, nie cierpiałam, nie wspominałam, nie śniłam. Nikt nie słyszał. Nikt nie odpowiadał. Snami wymiotowałam. Snami wołałam. Jest zamknięta w wizji swojej własnej projekcji. Oczy błyszczą, skóra płonie. Kropelki potu lśnią w słońcu i spalają na wietrze. PIEKIELNIE GORĄCO. Być dobrym, być dobrym. Cichym i spokojnym. Otwierać oczy z oddechem. Brać oddech. Brać oddechem życie. Pamiętać wszystko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niesamowite, niesamowite i jeszcze raz niesamowite.
OdpowiedzUsuń